Śrem - Ukradł samochód i jechał z 2 promilami - Aktualności - Policja Wielkopolska

Aktualności

Śrem - Ukradł samochód i jechał z 2 promilami

Data publikacji 14.01.2020

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Śremie zatrzymali 23-latka, który najpierw ukradł samochód matce swojej dziewczyny, a następnie, mając dwa promile alkoholu w organizmie, kierował tym autem, spowodował zdarzenie drogowe i uciekł. Nieodpowiedzialny młody mężczyzna już usłyszał zarzuty i teraz za swoje zachowanie odpowie przed sądem.

10 stycznia br., o godz. 21.30, dyżurny śremskiej Policji został powiadomiony o tym, że w Ostrowie, w przydrożnym rowie, stoi porzucony samochód, który uderzył w ogrodzenie posesji.

Sprawą zajęli się policjanci drogówki i kryminalni. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, to wszystko wskazywało na to, że osoba kierująca porzuconym mercedesem na śląskich numerach rejestracyjnych musiała stracić panowanie nad pojazdem i uderzyć w bariery ochronne, a następnie w ogrodzenie posesji.

Funkcjonariusze, łącząc różne tropy, szybko doszli po nitce do kłębka. Okazało się, że porzucony pojazd należy do mieszkanki Śremu, która niedawno go kupiła i stał on zaparkowany na Jezioranach. Pod nieobecność kobiety chłopak jej córki wszedł do mieszkania pokrzywdzonej, ukradł kluczyki od auta, a następnie również pojazd. O skrajnej nieodpowiedzialności młodego mężczyzny świadczą także następne fakty. Będąc w stanie nietrzeźwości prowadził skradziony samochód, narażając na niebezpieczeństwo siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Ostatecznie w Ostrowie stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w bariery ochronne, a następnie w ogrodzenie posesji i uciekł z miejsca zdarzenia. Kryminalni zatrzymali mężczyznę jeszcze tej samej nocy na terenie Śremu i trafił on do policyjnego aresztu. Miał dwa promile alkoholu w organizmie.

Następnego dnia, po wytrzeźwieniu, 23 – letni mieszkaniec Śremu, usłyszał zarzuty dotyczące kradzieży mercedesa i prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna przyznał się do zarzucany mu czynów i teraz za swoje zachowanie odpowie przed sądem.

Ewa Kasińska/MŚ