Wągrowiec - Nieletni zniszczyli miejski żłobek - Aktualności - Policja Wielkopolska

Aktualności

Wągrowiec - Nieletni zniszczyli miejski żłobek

Nowy budynek miejskiego żłobka w Wągrowcu nie długo pozostał w stanie nienaruszonym. W okresie wakacji zaczął on nosić na sobie coraz więcej śladów różnego rodzaju zniszczeń. Policjanci ustalili stojące za nimi osoby. Przygotowany materiał dowodowy trafi do sądu.

Nowoczesny budynek miejskiego żłobka, jest chlubą mieszkańców Wągrowca. W dniu jego uroczystego otwarcia 7 czerwca br. zaproszeni goście zachwycali się wyglądem żłobka, niejednokrotnie podkreślając, że jest to "najpiękniejszy żłobek w Wielkopolsce”.

Pomimo, że budynek żłobka jest zamykany, to teren przyległy jest ogólnodostępny. Nie długo trzeba było czekać, aby przebywający na jego terenie goście udowodnili, że nie każdy potrafi uszanować dobro wspólne. Zaczęły pojawiać się napisy na elementach konstrukcyjnych, elewacji, a nawet na suficie. Powyginane stalowe lamele, potłuczone i poodrywane płytki z elewacji, zniszczone ławki, postępująca z dnia na dzień dewastacja budynku, zmusiła administracje do zgłoszenia sprawy Policji.

Wstępna wycena naprawy wszystkich szkód sporządzona przez wykonawcę robót budowlanych, sięgnęła ponad trzydzieści tysięcy złotych. Policjanci zajmujący się przestępczością nieletnich, ustalili osoby, które przyczyniały się do powstawania zniszczeń. W trwającym od października postępowaniu policjanci ustalili łącznie 14 osób – młodzież w wieku od 13 do 17 roku życia. Wszyscy zostali przesłuchani. Sporządzony w postępowaniu w sprawie nieletnich materiał dowodowy trafi teraz do Sądu Rejonowego w Wągrowcu III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich.

Młodzi ludzie narazili się na odpowiedzialność prawną, a swoich rodziców na poniesienie kosztów ich nierozważnych decyzji. Część szkód w porozumieniu z administracją żłobka rodzice podjęli się naprawić. Część napisów udało się sczyścić, trwa wymiana zniszczonych przez jazdę BMX-ami elementów ławek. Niestety nie wszystko jednak uda się naprawić i część napraw będzie musiała zostać zlecona fachowcom.

 

 

Dominik Zieliński/PG